Diddy Kong Racing

Czyli totalna rozpierducha na całego stworzona przez Rare w 1997. Jeżeli ktoś grał w Mario Kart 64 i chce więcej to znajdzie to właśnie w tej grze. To co pokazało Rare jest podstawą i wyznacznikiem dla wszystkich późniejszych gier z tego gatunku. Owszem Mario Kart był pierwszy. Owszem doczekał się też wielu kolejnych odsłon. Ale to co pokazało Rare jest o klasę wyżej od każdej innej gry z gokartami jaka ukazała się w tamtym czasie… aż dziw bierze, że nie powstała kontynuacja… (takowa miała powstać na Gamecube, ale projekt porzucono po tym jak studio Rare zostało wykupione przez Microsoft).

Przedstawiony egzemplarz gry jest od początku w mojej kolekcji. Kupiony jako drugi zaraz po Super Mario 64.
Po włączeniu gry mamy znane z innych produkcji Rare intro pokazujące fragmenty gry.  Następnie możemy wybrać tryb gry: Adventure, wyścig w pojedynkę z komputerem lub wyścig na czas. I oczywiście to co stanowi meritum całej gry czyli tryb multi… i w zasadzie mógłbym skupić się tylko na tym trybie pomijając całą resztę. Ponieważ tryb adventure i wszystkie trasy to samemu można przejść w jedno popołudnie, może dwa gdy chcemy pościgać się na czas. Ale gdy zaprosimy znajomych to Diddy Kong Racing zapewni dla 2-3-4 osób zabawę na długie tygodnie. Nie raz było tak, że jedną trasę katowaliśmy pół dnia, rywalizując ze sobą. Fajnym rozwiązaniem jest tworzenie zestawień ile razy zajęło się podium i na którym miejscu ukończyło się wyścig. Pod koniec zabawy można zrobić podsumowanie. Z innych ciekawostek w opcjach gry jest tablica do wpisywania magicznych kodów.
Zanim zaczniemy się ścigać na dobre, to musimy wybrać postać, która zasiądzie w naszym gokarcie. Mamy do wyboru 8 postaci: Diddy Kong, Krunch, Conker, Banjo, Tiptup, Timber, Pipsy i Bumper.  Później po skończeniu trybu adventure odblokować można postać TT i Drumstic. Wszystkie one różnią się między sobą szybkością, zwrotnością czy przyśpieszeniem. Najczęściej jednak wybiera się te najbardziej wypośrodkowane. Parę razy tylko grałem jako Banjo lub Krunch, ze względu na to, że są zbyt ociężali.

W przeciwieństwie do Mario Kart 64, możemy tutaj wybierać spośród kilku pojazdów. Zwierzaki zasiadają w gokartach, samolocikach lub poduszkowcach. Gokartem można wykonać ślizg lub ostry skręt, samolotem beczkę, a poduszkowce poruszają się po każdej powierzchni, ale są mniej sterowne.
    
Każdy pojazd ma klakson, w który zwierzaki cisną i uroczo trąbią na siebie. Ale gdy tylko złapią jakiś balon z bonusami to zamiast klaksonu dostają rakietę, dopalacz, plamę oleju czy osłonę. Bonusy są podzielone według kolorów balonu. Gdy mając jeden dopalacz nie wykorzystany złapiemy znowu ten sam balon to dostaniemy większy dopalacz. Tak samo ma się z rakietami, gdzie za pierwszy czerwony balon otrzymujemy pojedynczy pocisk, później samonaprowadzający się, a za trzeci aż 10 pocisków. Podobnie można upgradować plamę oleju do miny i do banki mydlanej. Ciekawym bonusem są magnesy, dzięki któremu przyciągamy się do innego gracza jadącego przed nami. W trakcie wyścigu każdy zwierzak wydaje z siebie inny głos. Gdy ktoś nas prześcignie słychać ryk jęku i wrogości, zaś gdy my wyjdziemy swoją postacią na prowadzenie to wydaje ona okrzyk radości. W trakcie gry gdzie na torze jest 8 zawodników daje to istną wrzawę i wrażenie, że postacie w gokartach chcą wygrać wyścig równie bardzo co my sami. Smaczku dodaje fakt, że gdy wjeżdżamy do tunelu to słychać echo z okrzyków. Daje to poczucie, że poruszamy się po zmieniającej się trasie, a nie sztucznej grze. Duży plus za takie szczegóły.
     
Trasy mamy podzielone tematycznie na turnieje: Dragon Forest, Snowflake Mountain, Sherbet Island, Dino Domain i bonusowy Future Fun Land. Czyli 4 turnieje w każdym po 4 tras i jeden turniej do odblokowania z 4 trasami. Plus do każdego turnieju na końcu jest minigierka. Daje to nam 20 tras z których każda jest dobrze przemyślana, ciekawie zaprojektowana i niebanalna. Nie ma tu mowy o podobnych do siebie torach. Są dosyć krótkie i dynamiczne, zwłaszcza w trybie multi, gdzie kolejne okrążenia pokonuje się błyskawicznie, a czas na wytarcie potu z dłoni jest dopiero po przekroczeniu mety. Ponadto trasy obfitują w liczne przeszkadzajki takie jak chodzące dinozaury, kule śnieżne, wiatraki, wieloryby czy podnoszony zwodzony most.  Naprawdę trudno zdecydować się na jedną trasę i co chwila zmienia się na inną. Chyba nie mam nawet jednej trasy na której nie lubię się ścigać.

Wszystko to zanurzono w równie barwnej i wesołej muzyce co stylistyka samej gry. Soundtracki same wpadają w ucho. Najlepsza dla mnie jest ścieżka muzyczna z trasy Hot Top Vulcano… Minusem tej gry jest mała liczba okrążeń na każdej trasie ograniczona tylko do 3. Niestety nie można tego w żaden sposób zmienić. To w zasadzie największy i jedyny minus tej gry.
Podsumowując Diddy Kong Racing to gra obowiązkowa dla osób, które szukają gier dla co najmniej 2 osób.
@ Valoo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s