Metroid: Zero Mission (Virtual Console Wii U)

Na moim koncie w Nintendo E-shop zostało 30zł…. na co je wydać? Jak na złość gry z DS kosztują 32 zł…. Ale po dokładnym przeglądzie skorzystałem jednak z dobrodziejstwa Virtual Console i nabyłem za 28 zł Metroid Zero Mission w wersji z GBA. Nigdy nie grałem w żadnego Metroida. Ani tego klasycznego ani w Prime z GC. Przeczytałem tylko, że Zero Mission to remake pierwszego Metroida z NES’a. Tak więc wybór najrozsądniejszy, żeby zacząć przygodę z całą serią.

Włączając grę nie wiedziałem czego się spodziewać. Tytuł uruchomiłem z ciekawości nie licząc, że mnie jakoś wciągnie. No bo ile można biegać po labiryntach, zabijać tony potworów, zdobywać nowe umiejętności i szukać ukrytych przejść….a no można. Ale po kolei. Metroid jest połączeniem platformówki 2D z eksploracją „otwartego” (jak na tamte czasy) świata. Bo w przeciwieństwie do klasycznych platformówek nie przemy cały czas w prawo, ale do dyspozycji mamy cały poziom i sami decydujemy o kierunku podróży. Możemy iść w dowolną stronę co w pewnym momencie przeistacza się w błądzenie po labiryncie. Zanim jednak gra nas uraczy swymi wdziękami, zapoznajmy się z fabułą. Stanowi ona krótkie wprowadzenie do rozgrywki, a kolejne jej elementy poznajemy w trakcie. Początkowo lądujemy na planecie Zebes nękanej przez złowrogie stwory. Żeby dodać trochę smaczku jest to macierzysta planeta głównej bohaterki. Tak więc na początku mamy powrót do korzeni. Samus Aran odziana w błyszczący kombinezon zagłębia się pod powierzchnię planety, żeby infiltrować jaskinie i wyżynać potwory. Założenie proste i wydawać by się mogło nudne na dłuższa metę. Ale cała moc tej gry leży w gameplayu. Nasza bohaterka co i rusz nabywa nowych umiejętności. Zdobywa bronie i elementy pancerza pozwalające na pokonywanie nowych coraz bardziej wymyślnych zagadek. Ukryte przejścia są na porządku dziennym, więc szybko zaczynamy lizać ściany szukając szczeliny przez którą można by się przecisnąć. Niektóre z nich są wyjątkowo perfidnie schowane.

 

Samus poza możliwością wykonywania skoków, chwytania się krawędzi i strzelania, posiada zdolność najbardziej charakterystyczną dla serii Metroid. Potrafi przekształcić się w kulę i prześliznąć wąskimi korytarzami. Tworzy to idealne połączenie strzelanki z elementami zręcznościowymi i logicznymi. Każdy z tych elementów idealnie zrównoważono. Tak, że żaden z nich nie przytłacza. Dzięki temu rozgrywka jest nieustannie interesująca i równomierna. Ważnym elementem rozgrywki jest zbroja, którą w trakcie rozgrywki ulepszamy. Poszerzamy swój wachlarz umiejętności o mocniejszy laser, więcej rakiet, odporność na gorąco itp. Każde z nowych usprawnień poszerza nasze możliwości eksploracji jaskiń. Po trochu możemy zajrzeć w niedostępne wcześniej miejsca. Ale nie wszystkie naraz. Dzięki temu cały czas coś odkrywamy i cały czas jest coś ciekawego czym gra nas wciąga. Nieustannie prezentuje nowe elementy.

Jak już wcześniej wspomniałem nowością jaką wybił się Metroid jest względnie otwarty świat. Jesteśmy wrzuceni do jednej wielkiej mapy, którą stopniowo odkrywamy. Wskazówek gdzie i jak dalej iść jest niewiele. Drogę do celu musimy znaleźć sami. Pomocą służy nam jedynie mapa i mrugający na niej punkt. Poziom trudności też jest raczej przyjemny niż frustrujący. Jest kilka momentów baaaardzo trudnych i kilka gdzie totalnie się zaciąłem. I musiałem wspomagać się poradnikiem z neta. Ale poza tym grało mi się bardzo przyjemnie. Metroid Zero Mission jest remakiem wersji z NES. Nie sprawdzałem jak się prezentuje oryginał. Zaś wersja ogrywana przezemnie jest pięknie zrealizowana. Szczegółowo wykonane elementy otoczenia, ładna animacja głównej bohaterki, piękne tła. I takie smaczki jak załamywanie obrazu pod wodą. Gra prezentuje bardzo ładny okres gier w stylu „pixel art”. Stylistyka poziomów i całej gry jest mocno spójna. Przeważa klimat grozy i obcych wrogich terenów. Każdy odwiedzany obszar trzyma równie wysoki poziom realizacji. Zarówno pod względem zaplanowania poziomów jak i wizualnym. Całość dopełnia świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Podkreśla klimat niebezpieczeństwa, ale nie narzuca się, nie przeszkadza. Współgra z pozostałymi elementami.

Ogólnie cała pozycja jest bardzo dobrze wyważona. Widać, że spędzono wiele godzin na jej testowaniu. Wszystkie elementy współgrają tworząc świetny tytuł w który grało mi się bardzo dobrze i z chęcią sięgnę po kolejną część.

@ Valoo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s