Duck Tale (NES)

moje_nintendo_pl_DuckTales11
Lubię poznawać tytuły stare o których nie wiedziałem, że były kiedykolwiek wydane. Pomimo, że tego typu gry mają dobrze ponad 20 lat na karku, to dla mnie są one nowe. Jeżeli jeszcze weźmie się pod uwagę, że nie odrzuca mnie stara grafika, a wręcz szukam takich gier, to okaże się, że NES jest wspaniałą kopalnią takich starych czyli nowych gier. Tak też było w przypadku Duck Tale.
Konsola: NES
Data wydania ( Europa ): 14 grudnia 1990
Producenta: Capcom
Wydawca: Capcom
Sprzedaż: 1,67 mln egzemplarzy łącznie na NES i Game Boy

Pomimo, że jak większość osób w latach 90 tych zagrywałem się na pirackich kopiach gier z NES’a czyli znanym nam dobrze Pegazusie, to nigdy nie trafiłem na ten tytuł. O tej grze dowiedziałem się przypadkiem czytając o bardzo udanym remake’u który ukazał się na Wii U i jest dostępny w eshopie. Odświeżoną edycję już nabyłem, jednak postanowiłem, że wcześniej zapoznam się z oryginałem, tak żeby docenić wysiłek autorów wersji na Wii U. Tytuł bazuje na znanej kreskówce Kacze Opowieści, która swego czasu była bardzo popularna. Historia dotyczy Sknerusa McKwacza, kaczki mającej aspirację do tytułu najbogatszej osoby na świecie. A dokładniej to najbogatszej kaczki. Wyrusza on więc w podróż, żeby zdobyć skarby rozrzucone po każdym z możliwych najdalszym zakątku. Zwiedzimy więc bujną w zieleń Amazonie, Transylwanie, kopalnie w Afryce, ośnieżone Himalaje czy także statek kosmiczny na Księżycu. Gościnnie wystąpią także inne postacie znane z kreskówki, takie jak siostrzeńcy Dyzio, Hyzio i Zyzio. My jednak będziemy kierować poczynaniami jedynie wspomnianego wyżej Sknerusa.

moje_nintendo_pl_DuckTales2.gif

Początkowo wita nas wielka sala kontroli, przypominająca tą z NASA, z wieloma monitorami. Tutaj bowiem znajduje się baza wypadowa naszego podróżnika. Wybieramy jedną z 5 dostępnych lokacji. Już tutaj miłe zaskoczenie, bo nie każda gra oferowała taką dowolność w wyborze. Dalej też jest dobrze. Każdy poziom zaczynamy niby standardowo, poruszając się z lewa na prawo, jednak szybko okazuje się, że pojawiają się rozgałęzienia, odnogi i plansza rozlewa się we wszystkie strony. Fajnie bo nadaje to więcej charakteru poszukiwania i zwiedzania lokacji, niż parcia przed siebie w prawo jak na przykład w Super Mario Bros. Poziomy może i nie są jakoś specjalnie rozległe, i nie ma mowy o takich rozmiarach jak w serii gier Metroid, ale są w zupełności zadowalające. Takie akurat.

Nie ukrywam, że początek samej rozgrywki był trochę dla mnie trudny. Nie mogłem obczaić jak się bronić i atakować pojawiających się oponentów. Aż odkryłem, że głównym atutem naszego bohatera jest możliwość skakania na lasce niczym sprężynie. Odbija się on od niej wyskakując wysoko w powietrze. Dzięki temu poza skakaniem po głowach oponentów, może także dostać się w mniej dostępne miejsca. Nadaje to dość specyficznego, ale też i miłego gameplay’u i napędza momentami dynamizm rozrywki. Odbijanie się od laski jest na tyle potrzebne, że momentami nie poruszamy się inaczej niż skacząc niczym kangur. Dodatkowo ten patent wykorzystano, bo odbijając się od latającej poczwary w powietrzu, wyskakujemy jeszcze wyżej dzięki temu sięgamy do miejsc normalnie niedostępnych. Poza tym nasz dzielny Sknerus wali swoją laską i rozbija czy to skrzynie, czy głazy. Dość sporo też znalazło się elementów modyfikowalnych w grze. Co chwila natkniemy się, a to na pustą zbroję w którą uderzając zrzucamy hełm i możliwe, że też znajdujemy jakieś skarby. Waląc laską w kamienie wybijamy je w powietrze ciskając w oponentów na naszej drodze. Fajni też wyglądają fragmenty gdzie skacząc na lasce odbijamy się od latających owadów i przeskakujemy prawie, że po ich głowach nad przepaścią. Co warto zwrócić uwagę, te wszystkie akrobacje wykonuje się dość łatwo. Sterowanie jest proste, a postać porusza się z wyczuciem. Jeżeli po skończeniu tej gry sięgniecie po Super Mario Bros, gdzie postać niczym w gęstej mazi rusza i hamuje z opóźnieniem, to najlepiej dostrzec można tą różnicę. Może to mniej realistyczne, ale to ma być przyjemna rozgrywka, a nie zaś symulacja skakania.

moje_nintendo_pl_DuckTales3moje_nintendo_pl_DuckTales4
Wspomniałem już wyżej, że odwiedzimy kilka zróżnicowanych lokacji. I tak też jest. Autorzy zadbali, żebyśmy dobrze zapamiętali każdy z zaprojektowanych przez nich poziomów. Są one bowiem diametralnie odmienne. Zarówno pod względem wyglądu otoczenia jak i napotykanych przeciwników. Czasem też teren po jakim się poruszamy warunkuje sposób prowadzenia rozgrywki. Jednym z lepszych przykładów jest plansza w chmurach gdzie nie poskaczemy sobie na lasce, bo Sknerus lądując wbija się w chmurze i tkwi w niej przez chwilę. Jak to bywa w klasykach, tak i tutaj na końcu poziomu, a raczej gdzieś w jego głębi, bo nie są one liniowe, czai się boss. Każdy trochę inny, nie są co prawda zbyt skomplikowani, ale trzeba znaleźć na każdego sposób. Ot proste podkreślenie końca poziomu. Po jego pokonaniu zdobywamy ukryty przedmiot będący skarbem danego rejonu. Gra momentami aspiruje trochę do przygodówki, gdzie musimy odnaleźć jakiś klucz lub inny przedmiot, lub kogoś uwolnić, żeby pchnąć grę dalej. Jednak są to dość proste elementy, stanowiące jedynie miły dodatek.

Generalnie tytuł jest dobry. Nie jest on w moim odczuciu ani wybitny, ani jakiś odkrywczy, ale zdecydowanie warto po niego sięgnąć jeżeli jest się amatorem gier platformówkowych.

moje_nintendo_pl_DuckTales5.jpg
Dlatego w planach mam zamiar zapoznać się z Duck Tale 2 oraz może coś napiszę o dość chwalonym remaku wydanym także na Wii U.

@ Valoo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s